Wizowe nieporozumienia, czyli czym jest amerykańska wiza dla inwestorów

Gdy przedsiębiorca zaczyna myśleć o prowadzeniu biznesu w USA, siłą rzeczy zastanawia się także nad możliwościami, jakie ta inwestycja mu daje. Nieuchronnie pojawia się zatem wizja pozyskania wizy amerykańskiej, a najlepiej tak zwanej wizy inwestorskiej. O co w tym wszystkim chodzi?

Share

Chcąc prowadzić spółkę w USA z Polski nie trzeba mierzyć się z problemem wizowym, ale dlaczego nie korzystać z nadarzających się okazji? Zwłaszcza, że wyobrażenie o związanych z uzyskaniem wizy możliwościach często okazuje się błędne.

Wiza inwestorska to nie zielona karta

Procedura uzyskania wizy umożliwiającej wyjazd do USA często wydaje się być wyjątkowo zawiła i w dodatku kosztowna. W dodatku od lat żyjemy w przeświadczeniu, że promesa – bo to faktycznie uzyskujemy w ambasadzie USA w Polsce – nie gwarantuje wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Do tego liczba opcji wizowych przyprawiać może o ból głowy. Gdy rozmawia się o wizach dla przedsiębiorców i inwestorów, często pada także przerażające hasło „milion dolarów”, którą to kwotę w przeświadczeniu wielu osób trzeba zainwestować, by cieszyć się swobodnym wjazdem do USA jako inwestor.

Zacznijmy zatem od wyjaśnienia, że wiza inwestorska (E-2) nie ma nic wspólnego z milionową inwestycją, nie jest również tożsama z wizą dla przedsiębiorców (E-1). Inwestowanie miliona dolarów (a i to niekoniecznie) wymagane jest wyłącznie przy ubieganiu się o zieloną kartę w oparciu o chęć prowadzenia biznesu w USA. Nie ma to jednak nic wspólnego z potencjalnym zakładaniem i prowadzeniem firmy w USA.

Wiza inwestorska – ta nazwa zdradza sedno sprawy

Wiza inwestorska E-2 przeznaczona jest dla osób, które zainwestowały w USA (w firmę działającą na terenie Stanów Zjednoczonych lub własną spółkę założoną na ich terytorium) i chcą osobiście doglądać swojej inwestycji. Konieczność ubiegania się o wizę tego typu dotyczy przede wszystkim osób poszukujących możliwości dokonania inwestycji lub zamierzających działać w istniejącej firmie w USA. Dotyczy jednak także tych, którzy zamierzają aktywnie zajmować się prowadzeniem nowo tworzonej spółki. Jedynym ograniczeniem dotyczącym osób z krajów, z którymi USA podpisało umowę o wymianie handlowej (Polska do nich oczywiście należy) jest obejmowanie stanowiska kierowniczego w firmie już istniejącej w Polsce lub bycie jej właścicielem w co najmniej 50 procentach. Ubiegamy się zatem o wizę E-2 jako przedstawiciele konkretnego przedsiębiorstwa, jako osoby oddelegowane do przeprowadzenia inwestycji lub założenia nowego oddziału firmy.

Warto jednak wiedzieć, że nie wystarczy sama chęć założenia firmy w USA być ubiegać się o wizę typu E-2. Nie bez powodu nosi ona miano „inwestorskiej”. W celu jej uzyskania należy zainwestować faktyczną kwotę – wynoszącą dla niektórych regionów około 50 tysięcy dolarów, realnie jednak patrząc na warunki przyznawania wizy mówimy raczej o kwocie około 100 tysięcy dolarów amerykańskich. Trzeba także brać pod uwagę fakt, że inwestowanie między innymi w depozyty bankowe czy papiery wartościowe nie będzie brane pod uwagę jako realna inwestycja, jeśli właściciel nie wykaże, iż środki pozyskiwane w ten sposób będą faktycznie inwestowane w rozwój firmy – na przykład tworzenie nowych miejsc pracy, zakup nieruchomości, maszyn, technologii i tym podobne działania.

Zainwestowane pieniądze muszą pracować

Nie wystarczy jednak samo zainwestowanie pieniędzy firmowych – na przykład w nieruchomość. Leżący odłogiem kawał ziemi lub nieużywany magazyn, nie będą brane pod uwagę jako realna inwestycja, choćby przedsiębiorca płacił za nie podatki. Podobnie – nie wystarczy założenie konta bankowego dla nowej firmy w banku amerykańskim i zabezpieczenie na nim odpowiedniej kwoty. Inwestycja musi pracować. Od inwestora wymagana jest również informacja o tym, w jaki sposób przedsiębiorstwo wpłynie pozytywnie na gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Najczęściej stosowanym zabiegiem – i bardzo dobrze widzianym – jest zapewnienie o utworzeniu nowych miejsc pracy, zwłaszcza w regionach słabo rozwiniętych ekonomicznie.

Istotna kwestią będzie także sprawa pochodzenia inwestowanych środków. Nie mogą one pochodzić z kredytów, których zabezpieczeniem są jakiekolwiek aktywa należące do przedsiębiorstwa.

O jaką wizę najlepiej się ubiegać?

To ostatnie pytanie, jakie po zapoznaniu się z warunkami wizowymi przychodzi do głowy potencjalnemu przedsiębiorcy. I choć ostatnie, to właśnie odpowiedź na nie staje się najważniejsza. I wcale nie jest prosta.

Aby realnie ocenić szanse na uzyskanie odpowiedniej wizy, warto zasięgnąć języka w odpowiedniej firmie konsultingowej, która na podstawie planu działań biznesowych, możliwości inwestycyjnych i wielu innych czynników pomoże wybrać najrozsądniejszą i najbardziej opłacalną ścieżkę postępowania. Jako firma działająca na rynku przez wiele lat, mamy udokumentowaną historię sukcesów i możemy służyć doświadczeniem. Nie warto bowiem ryzykować potknięcia się na wyboistej nieco drodze inwestowania na jednym z największych światowych rynków. A każdy przedsiębiorca wie, jak ważna jest możliwość czuwania nad pracami własnej firmy i korzystanie z pełni możliwości jakie może dać inwestorowi amerykański rynek. Wlicza się w to także możliwość swobodnego przebywania na terenie kraju, w którym prowadzimy interesy.



Powrót do bloga


comments powered by Disqus

Polecane

Blog BCM Law & Consulting skupia w jednym miejscu wszelką dostępną wiedzę dotyczącą biznesu w USA. Pragniemy, aby teksty tworzone przez nasz team pomagały nie tylko naszym klientom, ale wszystkim osobom interesującym się prowadzeniem firmy w Stanach Zjednoczonych. Szerzej omawiamy zagadnienia prawne, zalety, a także ryzyko związane z ekspansją swojego biznesu za oceanem.

Zapisz się do naszego newslettera